Little Fighter Polish Center Master of Characters: season 2 - Mark Edition - Finał
Dodane przez Indiger dnia 20-08-2015 22:20:17


Dziś będzie taki nietypowy news. Oprócz nudnych statystyk opowiem troszkę o swoich przeżyciach jako gracz, nie jako administrator który jest bezstronny i dla wszystkich jednakowo sprawiedliwy.

W niedzielę Pudzian wstawił newsa, gdzie zaprezentował skład walk półfinałowych. Trafiłem na Koczka, może dla jednych byłaby to zła wiadomość, ale nie dla mnie. Ucieszyłem się. Nie wiem czego mam się spodziewać po Mordorianinie, a Pudzian z którym spędziłem milion godzin klepiąc sobie mordy zna moje zagrywki jak swój prosty numer gadu-gadu. Do półfinału dostałem się nie wątpliwie dzięki treningowi jak i nutce szczęścia.
W grupie miałem Pudziana i Bleeqa, z góry byłem skazany na spód tabeli. Pudzian jak już wspominałem pokonał mnie bez problemu 5-0 choć po cichu liczyłem na 4-1 ( w pojedynku z mocnym rywalem każdy punkt cieszy). Następna walka była z moim klanowym kolegą Bleeqiem. Obaj nie doświadczeni biliśmy się po mordach nie znając nawet combosów ani taktyki gry Markiem. Po wyrównanej grze wygrałem 3-2 i mogłem świętować awans do ćwierćfinałów co przez pryzmat fazy grupowej było dla mnie nieosiągalne.

Przyszedł czas na losowanie, trafiłem chyba najlepiej jak mogłem. Verleo który zdobył w grupie A pierwsze miejsce ( swoją drogą słaby balans był grup) miał zawalczyć ze mną. Mój kolejny przeciwnik był już przygotowany i wiedział jak walczyć Markiem. Na krótko przed rozegraniem walki potrenowałem razem z Pudzianem, który zaprezentował mi co potrafi ten potwór Mark. Gdy doszło do walki, kontrolowałem spotkanie. Wygrałem 4-1, oraz przy okazji zgadałem się z Verleo który jest spoko gościem, pomaga mi rozkminiać survivale których ja nie rozumiem :D

Nadszedłł czas walki półfinałowej. Koczko jak to Koczko chciał się rozprawić ze mną w trybie natychmiastowym. Postanowiłem że odpuszczę na kilka dni zwykłą grę i przejdę do treningu taktycznego. Z pomocą przyszedł Dark, który zaprezentował mi masę ciekawych rozwiązań, oraz pokazał gdzie są moje słabości jak i słabości mojego rywala. Gdy doszło już do decydującego starcia, trzymałem się planu taktycznego przygotowanego wspólnie z Darkiem. Walki były wyrównane, jedną wygrałem, dwie miałem na wyciągnięcie ręki, wystarczył jeden dash... ostatecznie przegrałem 4-1 z poczuciem niedosytu oraz chęci zburzenia muru wokół niektórych graczy. Nie może być tak że 3-4 graczy cały czas okupuje czołowe miejsca, czas to zmienić. Troszkę się zawiodłem po walce Mordorianin vs Pudzian. Miałem nadzieję że Pudzian w końcu wygra i pokaże że stać go by zdobyć najwyższe trofea. Mówi się trudno, wiem że na pewno wyciągnie z tego odpowiednie wnioski i wróci silniejszy.

Teraz czeka mnie mały finał, jakieś spostrzeżenia? Pudzian rozsmaruje mnie jak masło na kanapce, mógłby napisać książkę na temat "Gałgaństwa Indigera - 5 zasad jak bezproblemowo wyeliminować go z rozgrywki". Mimo to przygotuję się do walki, wynik 5-0 lub 4-1 nie wchodzi w grę, będę walczył o dwa punkty. Ktoś może powiedzieć, że dwa punkty nie dadzą mi wygranej, to prawda. Ale widać sens w treningu. Jak to powiedział Pudzian w wywiadzie: "Jeśli będę na bieżąco przegrywał z nim 3-2 oznacza że jestem gotów" i takie jest moje założenie. Co do walki finałowej... kibicuję Mordorianinowi, choć do Koczka nic nie mam i dobrze się dogadujemy. Chcę żeby ktoś inny w końcu pokazał na co go stać. Także tyle z przemyśleń oczywiście tradycyjnie tabela a w niej zaprezentowane pary finałowe:


Master of Characters: Mark Edition - Finał, Mecz o 3 miejsce
Mordorianin
vs
Koczko
Indiger
vs
Pudzian




Czas tydzień, ale w miarę możliwości proszę o szybsze rozegranie walk. Wyniki składamy w odpowiednim temacie. Proszę też w swoim imieniu oraz innych o udostępnienie replayów z walk.

Powodzenia!

UWAGA, STARTUJE ANKIETA GDZIE WYBIERAMY POSTAĆ KTÓRĄ ROZEGRAMY KOLEJNY TURNIEJ.
ZAPRASZAM DO GŁOSOWANIA